górskie wyprawy

Toreskyrkja 1364m n.p.m. & Heddersfjell 1462m n.p.m.

Dokładnie tydzień po wizycie na Gaustatoppen, powróciłem do Rjukan. W planach miałem sprawdzenie ciekawie zapowiadającego się szlaku na górkę Toreskyrkja oraz przejście reklamowanym w folderach turystycznych szlakiem Sabtørstien. Przy okazji chciałem dorobić kilka fotek Gaustatoppen z poziomu gruntu, jako że poprzednio nie do końca mi się to udało. Idealnym miejscem na tego typu sesję zdjęciową jest Gaustablikk, ośrodek wypoczynkowy mieszczący się nd jeziorem Kvitåvatn i jego sąsiedztwo. Obrazek majestatycznej góry, i jej odbicie w jeziorze to coś pięknego.

Gaustatoppen i idealna miejscowka na zdjęcia, jezioro Kvitåvatn. | Gaustatoppen and ideal place for photo session – Kvitåvatn lake.

Poza tym to właśnie w tutaj, na skraju jeziora rozpoczyna się szlak na Toreskyrkja. Ze znalezieniem miejsca nie miałem problemu. Tabliczka z nazwą góry ulokowana jest tuż przy drodze, w niewielkiej zatoczce, gdzie można zaparkować auto i wyruszyć na wędrówkę. Trasę poprowadzono niezwykle malowniczo. Początkowo, poprzez dość podmokłe tereny z widokiem na Gaustatoppen. Potem jednak, gdy pniemy się wyżej i wychodzimy poza linię karłowatych brzóz, ścieżka prowadzi doliną pomiędzy dwoma zboczami aż do przełęczy. Tam musimy się zatrzymać, żeby pozbierać opadłą z zachwytu szczękę i umocować ją na powrót na swoim miejscu.
Przed nami jezioro Djupetjønn.

Wąska ścieżka prowadzi dalej tuż przy niemal pionowej ścianie a widok na jezioro budzi zachwyt przy każdym kroku. Wreszcie ostatnie podejście i atak szczytowy.
Wejście na Toreskyrkja nie okazało się aż tak trudne, choć trochę potu upłynęło, nim się na niego wdrapałem. Widoki z 1364 metrów n.p.m. są powalające. Mnie zainteresował zwłaszcza jeden, ten znajdujący się dokładnie na południu. Góra Heddersfjell.

Na szczycie Toreskyrkja. Na drugim planie Heddersfjell. | Summit of Toreskyrkja and Heddersfjell in background.

Jak już wspomniałem, miałem w planach jeszcze 8,5 kilometrowy szlak Sabtørstien, na który, aby nie iść w tę i z powrotem, musiałem zabrać się autobusem. Niestety autobus ten kursował tylko raz dziennie więc dobrze byłoby się nie spóźnić. Oszacowałem odległość do Heddersfjell i uznałem, że w ciągu godziny powinienem się znaleźć na szczycie. To oznaczało, że miałbym jakieś trzy godziny na powrót do auta plus kolejne pół na dotarcie na przystanek. Uznałem, że powinno się udać i ruszyłem.
Najpierw droga w dół z pierwszego szczytu. Potem ponownie wąską ścieżką wzdłuż ściany z widokiem na Djupetjønn. Stamtąd na przełaj w stronę jeziora i widocznej z góry ścieżki. I o ile trasa na Toreskyrkja jest dobrze oznaczona a ścieżka zadbana, to tutaj już tak dobrze nie było. Ledwo dotarłem nad jezioro, ścieżkę zastąpiła wysoka do kolan roślinność i tylko gdzieniegdzie napotykałem ślady starego, zaniedbanego lub wręcz zapomnianego szlaku.
Po jakimś czasie roślinność została zastąpiona kamieniami. szło się po nich łatwiej, choć łatwiej było też o kontuzję przy nieuważnym kroku. Pomimo porannej pory, słońce nieźle już prażyło. A może to ja byłem już tak zgrzany. Zapas wody w butelce nikł w oczach, a jeszcze musiało mi wystarczyć na powrót.
Zaczęło się robić pod górkę. W przenośni i dosłownie. Co chwila zerkałem na zegarek. Wyznaczona godzina niedługo miała minąć. A ja wciaż miałem spory odcinek przed sobą. Wobec tego nie zatrzymywałem się na odpoczynek, na żadne robienie fotek czy uspokojenie oddechu. Wkrótce swoim sapaniem mógłbym przerazić niejednego astmatyka. Wypiłem resztkę wody, mając nadzieję, że (na górze znajdę magiczne źródełko) w drodze powrotnej nie będę jej aż tak bardzo potrzebował. Pomogło. Przynajmniej na parę minut. Ostatnie metry były walką o oddech ale w końcu dotarłem na szczyt. Czułem się jak zdobywca Everestu, lub innego K2, a tu było zaledwie 1462m n.p.m.
Sprawdziłem czas. Zaledwie 5 minut ponad to, co zakładałem. Nie jest źle. No to teraz czas na widoczki, fotki i złapanie oddechu.
Wdrapanie się na Heddersfjell opłaciło się, bo panorama ze szczytu jest jeszcze bardziej spektakularna niż z sąsiedniego Toreskyrkja.

W drodze na Heddersfjell. | On the way to Heddersfjell.
I widok ze szczytu. | And this is what you can see from the top.

Droga powrotna zabrała mi dużo mniej czasu niż zakładałem (w dodatku mogłem uzupełnić zapas wody przy napotkanym strumieniu), wobec czego, miałem jeszcze sporo zapasu przed kolejnym wyzwaniem tego dnia.

 

 

Djupetjønn
Heddersfjell

Gaustatoppen, parking Stavsro i jezioro Heddersvatn. | Gaustatoppen, Stavsro parking spot and Heddersvatn lake.

Toreskyrkja and Heddersfjell are smaller Gaustatoppen’s neighbors. They are lying only few kilometers on east from that famous mountain and the trail to the firs one, Toreskyrkja begins begins close to Gaustablikk, holiday resort. This is also a ideal spot to take some photos on Gaustatoppen from the distance.

Trail to Toreskyrkja starts at the end of the Kvitåvatn lake and the sign is visible from the road. First it leads along the shore, but very soon, path takes you upper and upper. Most spectacular view during the trip you can see after you pass alley and get to the ridge. From that point there is an amazing view at Djupetjønn lake. Walking a narrow path you come to the last stage of this trip and several minutes later you put your step on the summit.

Way to the Heddersfjell, is more challenging. There is an old path partly invisible. Going toward that mountain you need to cross low vegetatio until you get to the more serious slope. Upper part of Heddersfjell looks similar to Gaustatoppen and is covered by stones. It could be difficult to go there in less favorable weather conditions. Getting the summit is worth the efford. Scenic views are available in all directions.

 

Aplikacja rejestrująca trasę z niewiadomych przyczyn przestała działać tuż przed zdobyciem Heddersfjell. Zapewne jej także zabrakło wody i nie mogła złapać oddechu.