-
Tymek zdobywa Krakkanuten, część 2
Latem, razem z Tymkiem wleźliśmy na Preikestolen. Ale nie była to jedyna nasza wspólna górska wycieczka. Już następnego dnia po powrocie z Preikestolen, zaciagnąłem Tymka na kolejną wycieczkę. Tym razem o wiele bliższą. Co prawda chciałem odczekać choć jeden dzień, żeby lepiej wypocząć, ale prognozy pogody nie pozostawiały nam czasu na regenerację. Kolejnego dnia miało już padać. Decyzja więc zapadła. Uznałem ponadto, że wybierzemy się na pobliskie Krakkanuten, na którym byłem już kilka razy, a i Tymek swego czasu też się tam wdrapał. Miała więc to być dla niego swoista podróż w czasie. On sam przyznawał, że niewiele pamięta z tamtej poprzedniej wspinaczki. Nic zresztą dziwnego, miało to miejsce 10…
-
Kristinuten, 901 m n.p.m.
Co zrobić, gdy za oknem mokro, a weekend znów zapowiada się deszczowo? Znaleźć miejscówkę, gdzie nie pada. Nawet jeśli będzie ona oddalona o 6 godzin jazdy, będzie warto. I było. Zresztą rejon Hardanger to miejsce, które zawsze mnie zachwyca, niezależnie od pory roku i warunków atmosferycznych. Tym razem celowałem w dwie możliwe opcje: Husedalen w okolicy Kinsarvik (Już kiedyś próbowałem tej trasy ale w pewnym momencie zatrzymał mnie śnieg zalegający ścieżkę), albo miasteczko Ulvik i jedna z dwóch tras rozpoczynających się właśnie tam. Nie mogłem się zdecydować. W końcu uznałem, że wybór zapadnie już na miejscu. Na miejscu okazało się, że szczyty gór pokryte są już warstwą śniegu. No kto…
-
Dronningstien po raz drugi
Dronningstien. Queen Sonja’s Panoramic Hiking Trail. Albo po naszemu Szlak Królowej Sonji to miejsce niezwykłe. Moja pamiętna wycieczka z 2017 roku pozostawiła we mnie trwały ślad. I pragnienie, by jeszcze kiedyś tam powrócić. Do tego powrotu zbierałem się przez dwa ostatnie lata. Czasem wybierałem inne trasy, czasem nie było pogody, czasem akurat przebywałem w Polsce. Zdarzyło mi się zapomnieć gdy byłem w okolicy. A raz nawet byłem już w drodze, ale powstrzymała mnie awaria samochodu (na szczęście nie mojego). W końcu jednak się doczekałem. Pogoda na weekend szykowała się całkiem przyzwoita (to znaczy bez deszczu) i mogłem spodziewać się przepięknej jesiennej atmosfery. Problemem mogło być jedynie to, że ten szlak…
-
Grimaren & Roydalsnuten
Pogoda na weekend zapowiadała się raczej średnio. W wielu miejscach, do których mnie ciągnęło miało padać, a w tych pozostałych zapowiadano chmury i silny wiatr. Raczej nie było można spodziewać się czegoś rewelacyjnego. Co nie znaczy, że nie warto spróbować. Przewertowałem mapy w poszukiwaniu jakichś nowych tras i porównywałem te miejsca z prognozami pogody. Im bliżej stolicy, tym bardziej pewną i stabilniejszą zapowiadali pogodę. Ale wiadomo jak z tymi prognozami. Nie do końca można im ufać (a najlepiej wcale). Ostatecznie postanowiłem wybrać się w zachodnią część pasma Lifjell, blisko miasteczka Seljord i wejść na dwa szczyty: Grimaren (1169m n.p.m.) oraz Røydalsnuten (1291m n.p.m.). Tym razem postanowiłem się nie śpieszyć i…
-
Wizyta w Hemsedal i szczyt Kyrkjebønøse
Hemsedal, kraina tysiąca szczytów. No dobra, tysiąc to może przesada, ale jest tam sporo fajnych górek, a na parę już udało mi się wleźć. I zawsze fajnie tam wracać po więcej. Tym razem ciężko mi było się zdecydować, na którą się wybrać, ale ostatecznie wybrałem Kyrkjebønøse, szczyt liczący 1671m n.p.m. Pogoda na weekend zapowiadała się raczej średnio, ale w przynajmniej w sobotę w Hemsedal miało nie padać, a i mogłem liczyć na odrobinę słońca. Przynajmniej tak podawały prognozy pogody. Tak, te same, na których już nie raz się zawiodłem. Znowuż więc trzeba było wstać wcześnie i telepać się autem prawie cztery godziny, żeby dotrzeć na miejsce o porze, kiedy normalni…
-
Synshorn, czyli jak wrócić z tarczą po porażce
Przyszedł taki moment, kiedy uświadomiłem sobie, że mam wykupione roczne członkostwo DNT i jak do tej pory wykorzystałem je tylko raz, na nocleg w hycie Blomstølen. A to było chyba jeszcze w marcu. Teraz mieliśmy już wrzesień. Pomyślałem, że fajnie byłoby znów wybrać się na jakąś hyttę i spędzić nockę w norweskich górach. Najlepiej w takim miejscu, gdzie miałbym cały przybytek wyłącznie dla siebie. Szukałem, szukałem, porównywałem z prognozą pogody na weekend i w końcu znalazłem. Domek Yksendalsbu w południowym Jotunheimen. W raczej mało uczęszczanym rejonie, tak mi się przynajmniej wydawało. Zarezerwowałem miejsce na stronie DNT w piątek i spakowałem wszystkie niezbędne rzeczy. Duży plecak z kompletem poszewek (spanie we…
-
Kościół w Sørbø
Kościół w Sørbø trudno przegapić, kiedy podróżujesz do lub ze Stavanger. Położony w malowniczym miejscu nad fiordem (Boknafjorden), na wyspie Renensøy, zaledwie rzut kamieniem od przeprawy promowej Mortavika – Arsvågen, na trasie E39, zaledwie kilka, kilkanacie kilometrów na północ od Stavanger. Biała, murowana, niewielka budowla na tle urokliwego krajobrazu rzuca się w oczy i wielokrotnie miałem ochotę przystanąć, przyjrzeć się z bliska i dowiedzieć się nieco więcej o tej świątyni. Zawsze jednak gdzieś pędziłem w pośpiechu. Tym razem jednak, wracając z Tymkiem z wycieczki na Preikestolen mieliśmy mnóstwo czasu dla siebie. Uznałem, że to dobry moment, żeby zjechać z głównej drogi, przystanąć na chwilę i przyjrzeć się kościółkowi z bliska.…
-
Wyprawa na Preikestolen
Podczas gdy Norwegia przeżywała jedno z najgorętszych letnich sezonów w ostatnich latach, trwała moja absencja w kraju fiordów. Wracając po dwóch miesiącach nie miałem jeszcze sprecyzowanych planów na kolejne wędrówki, ale potrzebowałem się rozruszać, zobaczyć góry, poprzebywać wśród natury i pochodzić po tutejszych szlakach. Brakowało mi tego i nie mogłem się doczekać kiedy znów zacznę. Tak się złożyło, że do Norwegii pojechałem z Tymkiem. I już w trakcie podróży wpadł mi do głowy plan, gdzie moglibyśmy się razem wybrać. Póki co, jeszcze mu o tym nie wspominałem. A że mieliśmy spędzić wspólnie kilka dni na zachodnim wybrzeżu, w rejonie Rogaland, nie mieliśmy zbyt daleko by wybrać się na … Preikestolen.…
-
Ekstremalny nocleg na Sjønosi
Połowa czerwca to zdecydowanie cieplejsze i dłuższe dni. Idealne warunki na planowanie górskich wędrówek, połączonych z nocowaniem w namiocie. Tydzień wcześniej wybrałem się na punkt Himakånå, a noc spędziłem na pobliskim szczycie Stølanuten. Fantastyczne widoki z tamtej wyprawy na długo pozostaną w mojej pamięci. Kolejny weekend miał być moim ostatnim w Norwegii przed dłuższą przerwą i chciałem go wykorzystać na coś ekstra. Jakąś wycieczkę, która przyćmiłaby swoim rozmachem tę poprzednią. Trochę zastanawiałem się nad kierunkiem, celem i potencjalnymi widokami takiej wyprawy. W końcu postanowiłem wybrać się ponownie w rejon miasteczka Lærdalsøyri. Dwa lata wcześniej wszedłem tam na szczyt Vetanosi i do dziś tamta wyprawa jest jedną z najlepszych, jakie przeżyłem.…
-
Noc na Stølanuten
Dojście na Himakånå zajęło mim jakąś godzinę. Następne pół godziny delektowałem się widokami, robieniem zdjęć i lataniem dronem. Zrobił się już wieczór, gdy postanowiłem ruszyć dalej. Na szczęście w czerwcu w Norwegii dni są bardzo długie i wciąż jeszcze było widno. Wróciłem do miejsca, gdzie od głównego szlaku odchodziła wąska ścieżka prowadząca na najbliższy szczyt, Stølanuten (577m n.p.m.). Początkowo prowadził przez las, ale wkrótce wyszedłem na bardziej odkryty teren, z pojedynczymi drzewami tu i ówdzie, i bajecznym widokiem na Nedstransfjorden za plecami. Góra, na którą zmierzałem majaczyła przede mną. Wydawała się sporym wyzwaniem, ale wiedziałem, że w rzeczywistości, wejście nie jest niczym strasznym. W końcu już kiedyś na nią wszedłem.…