-
Kista 1307 m n.p.m.
Kista to mierzący zaledwie 1307 metrów nad poziomem morza szczyt niedaleko przecinającej Norwegię ze wschodu na zachód drogi E134. Zaledwie, bowiem Kista znajduje się samym sercu norweskich gór, w rejonie Haukeli a poziom, na którym przebiega droga liczy około tysiąca metrów nad poziomem morza. Zdobycie więc tych trzystu metrów wysokości nie jest więc jakimś wielkim wyzwaniem. Moja pierwsza górska wyprawa w rejonie Haukeli mogła się odbyć tylko dlatego, że razem z rodziną wyjechaliśmy na weekend do położonej w górach hytty. Hytta to taki norweski domek letniskowy, położony w górach lub nad fiordem, morzem czy jeziorem. Norwedzy jeżdżąc na hyttę spędzają głównie czas na powietrzu, jeżdżąc na nartach, wędkując, wędrując…
-
Moldbrekka (623 m n.p.m.) – czyli szczyt szczytów
W zeszłym tygodniu się nie udało, więc zdobycie góry Husafjell przesunąłem na kolejny weekend. Jako, że istniało ryzyko opadów w sobotę, postanowiłem udać się w na szczyt w piątek wieczorem. Pogoda była w sam raz na wyprawę. Lekkie zachmurzenie, świecące słońce i temperatura powietrza aż zachęcały do wyjścia z domu. Uznałem, że fajnie będzie zobaczyć zachód słońca na szczycie. Kiedy studiowałem mapę przed wyjściem, dotarło do mnie, że mógłbym pójść dodatkowo na szczyt Moldbrekka, na który wchodzi się z tego samego szlaku. Obie górki dzieli jednak dystans, który musiałbym dość szybko pokonać, jeśli chciałem się załapać na obie z nich. W dodatku Moldbrekka wydawała się bardziej atrakcyjna, jako że…
-
Ulserhaug 631m n.p.m.
Ulserhaug to kolejna górka, na którą nie planowałem wejścia. Tym razem o jej zdobyciu nie zadecydowały osoby trzecie a zwykły przypadek (lub też tzw. czynnik ludzki czyli zwyczajna pomyłka). Ale zacznijmy od początku. Upały i słoneczna pogoda w Norwegii dobiegły końca. Od co najmniej tygodnia nasze regiony nawiedzały deszcze. Można by powiedzieć, że pogoda wróciła do normy. To jednak mnie nie zniechęcało do kolejnych wycieczek, a biorąc pod uwagę fakt, że w zeszłym tygodniu nigdzie nie poszedłem, jeszcze bardziej determinowało mnie aby gdzieś się wybrać. Miałem w końcu zaimpregnowane buty, dobrą kurtkę przeciwdeszczową i spodnie z membraną, więc czego miałbym się obawiać. W najbliższej okolicy pozostawał jeszcze jeden szczyt, który…
-
Ramnanuten i Langfoss
O Ramnanuten dowiedziałem się cztery dni przed samą wyprawą. Wychodząc w środę z pracy, zaczepił mnie Jan, Norweg z którym we wrześniu wspinaliśmy się na Język Trolla. Zapytał, czy byłbym chętny na wspólny wypad w góry w niedzielę a ja się zgodziłem. Dzień później otrzymałem mejlem informację o planowanej trasie i wtedy po raz pierwszy dotarła do mnie nazwa góry, na którą mieliśmy się wdrapywać. Musiałem więc przełożyć na inny termin moje plany zdobywania kolejnego szczytu w okolicach Vats. Ramnanuten znajduje się przy drodze E134 na samym końcu Åkrafjordu (około 40km na wschód od miasteczka Etne). Górka liczy 855 metrów nad poziomem morza a plan przewidywał kontynuowanie marszu po…
-
Åksla, Vardafjellet i Stemvatnet
Przy utrzymującej się od paru tygodniu wakacyjnej pogodzie zamiast zadawać sobie pytanie czy będę mógł się gdzieś wybrać w weekend, mogłem raczej zapytać na którą górkę iść. Tym razem, pomimo kilku jeszcze nie zdobytych szczytów w okolicy postanowiłem powrócić na Akslę. Kiedy rok temu po raz pierwszy wspiąłem się na tę górę zostałem wręcz oczarowany klimatem jaki na niej panował. I widokami oczywiście też, mimo że tak naprawdę widoki było nieco ograniczone (dla nie wtajemniczonych przypomnienie tamtej wyprawy tutaj). Ponownie na Akslę wlazłem zimą i wtedy również niewiele ze szczytu dojrzałem (opis wycieczki tutaj). Tym razem liczyłem na niczym nie przesłoniętą panoramę Vats i okolic. Poza tym zeszłotygodniowy wypad…
-
Rodzinny tur – retur na Olaila Fjellstove
Wyprawy na Olaila Fjellstove nie planowałem. Zrobiła to za mnie moja żona, umawiając się na rodzinną, niedzielną wycieczkę ze znajomymi. Mieliśmy spakować nasze pociechy do auta i podjechać kilkadziesiąt kilometrów na wschód, gdzie znajduje się szlak. Droga na Olaila jest dość popularna wśród miejscowej ludności. Łatwo dostępna, w miarę płaska i obfitująca w dodatkowe trasy. Na szlaku spotkać można spacerujące rodziny z dziećmi a wzdłuż trasy co jakiś czas rozstawione są kamienne ławeczki oraz miejsca na rozpalenie grilla. Organizacją szlaków w tej okolicy zajmuje się norweski związek turystyczny (Den Norske Turistforening), są one więc doskonale oznaczone. Schronisko (Olaila Hytte) na końcu trasy (około 5,2 km od parkingu) jest prowadzone…
-
Middagshaugen i Bukkenibba
Nadszedł w końcu rewanżu za nieudane wejście na Bukkenibbę. Korzystając z norweskiego lata, słonecznej pogody i ciepłych dni, zaplanowałem sobotnią wyprawę tak, żeby oprócz wspomnianej górki zahaczyć również o sąsiedni Middagshaugen. Obie górki leżą tak blisko siebie, że nie sprawia wielkiej różnicy zboczenie nieco ze szlaku na Bukkenibbę aby wejść na inny szczyt. Tradycyjnie już miałem wstać skoro świt, a nawet wcześniej aby wyrobić się na wschód słońca ale moje plany nie do końca poszły tak jak chciałem. Otóż najzwyczajniej w świecie zaspałem. Obudziłem się 45 minut później niż zakładałem więc w pośpiechu się ubrałem i zjadłem na szybko śniadanie. Potem około 10-15 minut zajęło mi dotarcie na miejsce…
-
Zachód słońca na Steinslandsnuten
Steinslandsnuten był na mojej liście celów już w zeszłym roku. Nie udało mi się jednak wygospodarować czasu, żeby się na niego wspiąć a szkoda, bo górkę warto odwiedzić. Przekonałem się o tym w niedzielę wieczorem i przy okazji załapałem się na zachód słońca. Ale po kolei. Ostatni tydzień to wręcz przeciwieństwo poprzedniego. W Norwegii zapanowało lato, temperatury sięgają grubo powyżej dwudziestu stopni a deszcz pojawia się rzadko. Z uwagi na inne zajęcia w ciągu dnia zaplanowałem wypad w góry na sobotę wieczór, jednak popołudniowy deszcz zmusił mnie do zmiany terminu na niedzielę. Chodziła mi po głowie Bukkenibba, jednak jako że wyprawa na tę górkę mogła trochę potrwać a i dojazd…
-
Sobotni spacer
Po ostatniej dość krótkiej wycieczce odczułem dość mocno niedosyt górskich wędrówek i mimo lekkiego załamania pogody zaplanowałem na kolejną sobotę poranny wypad. Pomyślałem sobie, że dobrze będzie wejść na Bukkenibbę, górkę, której nie udało mi się zdobyć zimą. Jednak siedząc w piątek w pracy i spoglądając za okno na nieustający deszcz, moje plany rozmywały się z każdą mijającą godziną. Nawet jeśli sobota miała okazać się bezdeszczowa (a taką właśnie pogodę zapowiadali) to i tak trasa może okazać się zbyt ciężka do przejścia. W końcu nie ma to jak grzęznąć w podmokłym gruncie. Z żalem zrezygnowałem z sobotniej wyprawy. Jednak w piątek wieczorem do głowy wpadł mi pomysł na inną…
-
Ørnaberget 340 m n.p.m.
Ostatnie dni to niespodziewany napływ przyjemnej, słonecznej pogody. W ciągu tygodnia temperatury grubo przekraczały 20 stopni i dopiero na weekend zapowiadali ochłodzenie i nadejście silnego wiatru. Decyzję o wyjściu w góry planowałem od paru dni. A zważywszy na brak jakichkolwiek treningów w ostatnim czasie, wciąż dokuczające kolana (teraz już oba) oraz konieczność pójścia do pracy w sobotę musiałem poszukać sobie jakąś łatwą i krótką trasę. Wybrałem górkę o nazwie Ørnaberget. Portal ut.no wskazywał, że wzniesienie liczy zaledwie 340 m n.p.m. i że można wejść na nie w ciągu jednej godziny. Górka w sam raz dla mnie, pomyślałem. Tradycyjnie już postanowiłem wstać skoro świt, a nawet wcześniej, żeby móc podziwiać…