-
Bosnuten
Ostatnie tygodnie to pasmo dość dobrej pogody. Jednak tak się to zawsze jakoś układało, że w tygodniu ładne słońce, a w weekend deszcz. I weź tu coś zaplanuj. Na szczęście udało mi się znaleźć okno pogodowe i zaplanować wypad w góry na sobotę. Tym razem padło na szczyt, który już od jakiegoś czasu widniał na mojej liście miejsc do odwiedzenia. Bosnuten, liczący 1431m n.p.m. I prowadzący nań czerwony szlak liczący jakieś 4,5 kilometra marszu. Akurat, żeby wejść, zejść i jeszcze zdążyć na sobotni obiad. Wyjechałem jak zwykle wcześnie rano i tradycyjnie gdy zameldowałem się na miejscu, gdzie według opisu (strona ut.no) samochód można pozostawić przy rozgałęzieniu dróg 37 i 3416…
-
Storenut & Håvfallskarnutane, czyli jak nie chodzić po górach
Nie tak dawno pisałem jak wielki błąd zrobiłem wybierając się w góry w nowych, nierozchodzonych butach. Była to dobra lekcja do zapamiętania na przyszłość. Nie ustrzegła mnie jednak przed innymi błędami popełnionymi zaledwie kilka tygodni później. Zanim zdradzę, co takiego głupiego udało mi się zrobić, przenieśmy się w pewien niedzielny, czerwcowy poranek. Wracałem właśnie z zachodniego wybrzeża Norwegii na wschód. Dzień wcześniej wszedłem z Mańkiem na Sætrafjellet i jakoś szczególnie nie odczuwałem potrzeby, na kolejną wędrówkę, choć na pewno byłoby fajnie znów gdzieś połazić. Krajobrazy mijane po drodze kusiły i miałem nawet w głowie kilka ciekawych miejscówek na trasie, ale za każdym razem gdy się do którejś zbliżałem, zaczynało padać.…