-
Fuglen (539 m n.p.m.)
Mokro, zimno i na ścieżce kanibali 2014-07-11 Wejście na Fuglen miało być łatwe, szybkie i przyjemne. Biorąc pod uwagę poprzednią wyprawę na Akslę i mordercze podejście na Sletthaug, zapowiadało się, że już nic nie powinno mnie zaskoczyć, a kolejna trasa będzie w porównaniu do poprzedniej jak niedzielny spacerek. Okazało się jednak, że moje oczekiwania dość daleko mijają się z rzeczywistością. Wstałem tradycyjnie już o trzeciej w nocy, ubrałem się, umyłem, zjadłem co nieco i właściwie byłem gotowy do drogi. Szlak na Fuglen rozpoczyna się rzut beretem od mojego domu, więc na miejscu byłem chwilę potem. Oczywiście musiałem podjechać autem, bo mimo wczesnej pory i znikomego ruchu na drodze nie uśmiechał…
-
Aksla i Vardenfjellet
Zeszłotygodniowy wypad na Krakanuten okazał się na tyle udany, iż postanowiłem pójść za ciosem i na kolejną sobotę zaplanowałem następną wyprawę. Wahałem się jeszcze czy iść na Akslę, do której już raz podchodziłem lecz deszcz pokrzyżował moje zamiary, czy też udać się na Fuglen. Wybór padł na Akslę, górę najwyższą w mojej najbliższej okolicy (703 m.n.p.m). Pogoda przez cały tydzień była słoneczna a temperatura dochodziła nawet do 30 stopni. I mimo, iż prognozy zapowiadały deszcze już od środy, to aż do sobotniego popołudnia nie spadła nawet jedna kropla. Tak jak przed tygodniem, ustawiłem budzik na trzecią i gdy wstawałem było szaro i ponuro za oknem. Góry skryte były za…
-
Wschód słońca na Krakkanuten
Od dłuższego czasu usiłuję zorganizować chwilę, którą będę mógł poświęcić na góry. Mając dwójkę urwisów w domu oraz obowiązki służbowe, długo odkładałem na niesprecyzowane później moje górskie wyprawy. Aż w końcu znalazłem dobre rozwiązanie. Bo przecież czemu nie wykorzystać czasu, kiedy dzieciaki nie wchodzą na głowę a jednocześnie nie trzeba siedzieć w pracy. Czy jest to w ogóle możliwe? Czy w ogóle istnieje taka opcja, że w moim codziennym życiu jest obecny czas nie zdominowany ani przez obowiązki rodzinne, ani obowiązki służbowe? Okazało się, że jest. W nocy 🙂 Mieszkanie w Norwegii ma te zaletę, że latem dni są dłuższe. Zazwyczaj tak jest, ktoś mógłby powiedzieć, jednak to co…
-
Sletthaug
Mieszkanie w Norwegii w domu z widokiem na góry wcale nie oznacza, że w każdej chwili można założyć buty trekkingowe i ruszyć na wycieczkę. Pomijając zobowiązania związane z pracą bądź rodziną, bardzo często to pogoda zatrzymuje człowieka w domu. Tym razem było podobnie. A raczej miało być. Od kilku dni deszcz lub deszcz z chwilowym wypogodzeniem. Biorąc więc pod uwagę tymczasową nieobecność w domu pozostałych członków rodziny a także brak pilnych zajęć w pracy, można sobie wyobrazić moją frustrację związaną z wyjściem w góry. Kiedy więc ujrzałem prognozę pogody, przedstawiającą brak deszczu a jedynie zachmurzenie, niemal skakałem z radości. Zapakowałem do plecaka aparat, ubrałem się ciepło, bo na zewnątrz…
-
Steinsfjellet
2015.03.14 Staram się zaszczepiać w swoich pociechach zainteresowanie pieszymi wędrówkami, jednak jak do tej pory przegrywam na całej linii. No ale jak się ma za konkurencję klocki Lego albo oglądanie bajek, to nie ma lekko. Tym razem się jednak udało. Długo musiałem namawiać Tymka na wyjście z domu i zaproponowanych mu opcji w góry czy do lasu, mój synek wybrał to drugie. Musiałem poważnie się zastanowić gdzie się z nim wybrać, tym bardziej, że musieliśmy jeszcze zdążyć na lotnisko, odebrać pozostałe 2/4 rodzinki. Wybrałem Steinfjellet na obrzeżach Haugesundu, bo stamtąd było już blisko do portu lotniczego Karmøy. Poza tym, Steinfjellet oferowało ścieżki, na które rodzice zabierali również dzieci, co zauważyłem…
-
Czerwone patyczki
2013.12.15 Ostatnio nieczęsto gości u nas ładna pogoda, więc jak już pojawia się okazja to trzeba ją wykorzystać. I tak wczoraj udało mi się wyciągnąć Tymka na spacer. Nie wiem czy zgodziłby się, gdybym mu zaproponował wycieczkę do lasu, ale hasło ‘’kałuża’’ zazwyczaj działa natychmiast. Chyba nie muszę wyjaśniać jak na trzylatka działa perspektywa poskakania w kałużach 🙂 Zajechaliśmy pod przedszkole, gdzie jeszcze pozostały nam nie zbadane do końca ścieżki. Choć Tymek i tak pewnie zna już każdy skrawek położonego za przedszkolem lasku, w końcu to tutaj najczęściej spaceruje z innymi dziećmi i opiekunkami podczas przedszkolnych wycieczek. No ale ja sam byłem ciekaw gdzie notorycznie jest zabierany mój syn. Tymoteusz…