• Uncategorized

    Kilka słów o trollach

    Mija już prawie miesiąc od poprzedniego wpisu, wypadałoby więc skrobnąć co nieco. Problemy z kolanem uziemiły mnie w domu i w chwili obecnej nie wiem, kiedy będę mógł się znów wybrać w góry, więc trzeba znaleźć jakiś temat zastępczy. Od razu nasunął mi się pomysł aby coś napisać o włochatych, brzydkich stworach, które stały się narodowym symbolem Norwegii (w końcu tytuł bloga zobowiązuje). Znane z ludowych podań trolle to przeważnie duże (często przewyższające wysokość drzewa) istoty wyglądem przypominające z grubsza człowieka o nieprzyjemnej aparycji i jeszcze bardziej nieprzyjemnym charakterze. Prawdopodobnie to nimi straszono małe dzieci. Widocznie w Norwegii nie znano żadnej czarownicy, Żydów czy czarnej wołgi. Trolle nie odznaczają się…

  • Wycieczki z Tymkiem

    Tymek zdobywa Krakkanuten

      Jesień w Norwegii to przeważnie długa, nieustająca pora deszczowa. Bywa, że jak już spadnie pierwszy deszcz to potrafi padać przez trzy miesiące. Tak dzień w dzień. Dlatego też pogodne dni są miłym urozmaiceniem i dobrze je wykorzystać na podładowanie baterii. Wypad w góry może być świetnym sposobem na wyciszenie, odpoczynek od codziennych obowiązków czy zwyczajne odstresowanie się. Kilka w miarę bezdeszczowych dni z rzędu i taka wycieczka nie zamieni się w walkę z błotem i grząskim gruntem, a i nie trzeba się zbyt wiele martwić się o stan butów. Tej niedzieli, jako że zostałem w domu tylko z Tymkiem, postanowiłem zabrać go ze sobą i wybrać na tyle łatwy…

  • górskie wyprawy

    Trodlafjell (Trollafjell)

      Od poprzedniej górskiej wycieczki mijały już trzy tygodnie i zaczynałem odczuwać wzmożony głód wędrówki i górskich krajobrazów wokół mnie. Czułem się niemal jak narkoman tęskniący za kolejną działką. Śledziłem zatem prognozy pogody na weekend i gdy tylko pojawiła się szansa na ładną słoneczną sobotę, mogłem zastanowić się dokąd wybrać się tym razem. Moją uwagę przykuła ciekawie brzmiąca nazwa na mapie, którą przeglądałem: Trollafjellet. Góra trolla, szczyt w sam raz dla mnie, pomyślałem. W dodatku w jego bliskim sąsiedztwie znajdowały się również dwie inne górki, na które można by śmignąć przy okazji. I tak plan zaczął się z wolna krystalizować. Dokuczające mi od jakiegoś miesiąca lewe kolano postanowiłem zignorować. Tym…

  • górskie wyprawy

    Døldaren

      Kolejna górska wycieczka odbyła się zaledwie tydzień po Trolltundze. Organizm zdążył się zregenerować, no może z wyjątkiem lewego kolana, które lekko dawało o sobie znać po treningu biegowym w środku tygodnia. Nie zraziło mnie to jednak do wspinaczki. Monitorowałem prognozy pogody i gdy ujrzałem, że nie przewidują na sobotę żadnych opadów, postanowiłem, że idę. Tym razem zdecydowałem się wejść ponownie na Vardafjell i Akslę, tyle że od drugiej strony. Podejście zaczyna się w Blikra. Nie jest to miejscowość, mianem wioski też raczej bym tego miejsca nie nazwał, ot kilka, może kilkanaście domków, i parę farm, malowniczo położonych nad jeziorem (a dokładniej mówiąc między jeziorem a ścianami gór). Pamiętając o…

  • górskie wyprawy

    Trolltunga

      Trolltunga to jeden z symboli Norwegii. Kamienna półka, wysunięta nad kilkusetmetrową przepaścią to dość częsty widok w folderach reklamowych i przy stoisku z pocztówkami. Nie sposób tego widoku pomylić z żadnym innym miejscem. Jest unikatowe. Piękne i przerażające zarazem. Widok z urwiska jest wręcz oszałamiający. W dole bowiem znajduje się rozległe jezioro Ringedalsvatnet, a zbocza okalających je ze wszystkich stron gór wspinają się niemal pionowo w górę. Przy idealnej pogodzie obraz zapiera dech w piersiach. Dlatego też na Trolltungę, czyli Język Trolla pielgrzymują tłumy turystów z całego świata. Na szlaku można spotkać nie tylko Norwegów ale również innych mieszkańców Europy a nawet przybyszów z Azji. Sława tego miejsca to…

  • górskie wyprawy

    Hovda

      Góry uzależniają. Czułem prawdziwy głód obcowania z naturą, wysiłku związanego z wspinaczką i wewnętrznego spokoju. Ostatnio mogłem sobie pozwolić jednie na krótkie wypady z rodziną, ale jak łatwo się domyślić, to nie było to samo. W jakiś dziwny sposób ciągnęło mnie, żeby iść w góry. Uczucie narastało przez parę ostatnich tygodni a codzienny widok otaczających mnie okolicznych szczytów przyzywał niczym syreni śpiew żeglarzy. Tylko czekałem na ładną pogodę w weekend, żeby ustalić plan. I gdy tylko nadszedł odpowiedni moment zakomunikowałem małżonce, że idę. Tym razem nie miałem większych rozterek co do wyboru szczytu. Myślałem o Hovdzie, ostatnim wzniesieniu z pasma gór, wśród których są także Aksla i Vardafjellet. Z…

  • górskie wyprawy

    Aurdal – Steinsland

      Dzień zapowiadał się szary i deszczowy. Kiedy tylko wstałem, gdzieś przed czwartą nad ranem widziałem biegnące po szybie krople deszczu. Nie był to dobry znak. Prognoza pogody, która oglądałem dzień wcześniej zapowiadała, że zacznie padać dopiero w południe. Cóż, może to tylko przelotne opady, pomyślałem. Później, kiedy szykowałem śniadanie, zerknąłem raz jeszcze na prognozę w telefonie. Deszcz przez cały dzień. Hmm. A ja już wstałem i byłem gotowy do drogi. Olałem pogodę, przebrałem się w lepsze, nieprzemakalne spodnie, zarzuciłem kurtkę Helly Hansena i wyszedłem z domu. Mój plan nie zawierał wspinaczki na szczyt tego dnia (no, chyba że coś miałoby mi strzelić do łba). Zamierzałem jedynie sprawdzić trasę z…

  • Wycieczki z Tymkiem

    Hovda (531 m n.p.m.)

    Podejście pierwsze 2015.07.26 Wyprawy z moim starszym synkiem zawsze są dużo bardziej emocjonujące niż samotne wycieczki. Pomijając aspekt mojej frustracji związanej z tempem marszu i tym, że raczej nie mam co liczyć na dotarcie na zamierzony szczyt, taka wycieczka ma swoje uroki. Tym razem było nie inaczej. Pogoda nie dopisywała. Pochmurne niebo i przelotne deszcze to raczej nie jest idealna pogoda na wiesze wędrówki ale nie chciałem spędzić całej niedzieli siedząc w domu. Rzuciłem więc hasło wycieczka a mój synek z radością się zgodził. Postanowiłem udać się na Hovdę, górkę na która szlak zaczyna się za Nedre Vats. Sam szczyt znajduje się w tym samym paśmie, co Aksla i Vardafjellet,…

  • górskie wyprawy

    Fuglen (539 m n.p.m.)

    Mokro, zimno i na ścieżce kanibali 2014-07-11 Wejście na Fuglen miało być łatwe, szybkie i przyjemne. Biorąc pod uwagę poprzednią wyprawę na Akslę i mordercze podejście na Sletthaug, zapowiadało się, że już nic nie powinno mnie zaskoczyć, a kolejna trasa będzie w porównaniu do poprzedniej jak niedzielny spacerek. Okazało się jednak, że moje oczekiwania dość daleko mijają się z rzeczywistością. Wstałem tradycyjnie już o trzeciej w nocy, ubrałem się, umyłem, zjadłem co nieco i właściwie byłem gotowy do drogi. Szlak na Fuglen rozpoczyna się rzut beretem od mojego domu, więc na miejscu byłem chwilę potem. Oczywiście musiałem podjechać autem, bo mimo wczesnej pory i znikomego ruchu na drodze nie uśmiechał…

  • górskie wyprawy

    Aksla i Vardenfjellet

      Zeszłotygodniowy wypad na Krakanuten okazał się na tyle udany, iż postanowiłem pójść za ciosem i na kolejną sobotę zaplanowałem następną wyprawę. Wahałem się jeszcze czy iść na Akslę, do której już raz podchodziłem lecz deszcz pokrzyżował moje zamiary, czy też udać się na Fuglen. Wybór padł na Akslę, górę najwyższą w mojej najbliższej okolicy (703 m.n.p.m). Pogoda przez cały tydzień była słoneczna a temperatura dochodziła nawet do 30 stopni. I mimo, iż prognozy zapowiadały deszcze już od środy, to aż do sobotniego popołudnia nie spadła nawet jedna kropla. Tak jak przed tygodniem, ustawiłem budzik na trzecią i gdy wstawałem było szaro i ponuro za oknem. Góry skryte były za…