górskie wyprawy

Sætrafjellet 472m n.p.m.

Jakoś tak się złożyło, że w tym roku gdy tylko jestem na zachodnim wybrzeżu, to najczęściej organizuję jakiś krótki wypad w góry w okolice Vikebygd lub Bjoa. Zapewne czysty przypadek, ale może dlatego, że tamtejsze górki, jeszcze nie były przeze mnie dość poznane. W każdym razie w czerwcu po raz kolejny zawitałem w tamte rejony i choć miałem do wykorzystania zaledwie jeden dzień, udało się zorganizować kilkugodzinną wyprawę na Sætrafjellet, niedaleko Vikebygd. Mało tego, tym razem nie szedłem sam. Towarzyszył mi Maniek, czyli Łukasz, którego możecie kojarzyć ze sporadycznych wspólnych wycieczek na Døldaren lub Kjellesviknuten.

Na Sætrafjellet wybraliśmy się w sobotni wieczór. Pozostawiliśmy auto na parkingu przy kościele w Vikebygd i znaną już trasą, prowadzącą do Vikastølen rozpoczęliśmy wędrówkę. Po niecałym kilometrze odbiliśmy od głównej drogi i udaliśmy się za drogowskazem na południe. Ścieżka biegła przez pastwisko a następnie przez las, sukcesywnie pnąc się w górę. Na tej trasie trzeba uważać na kleszcze, bo w kolejnych dniach znalazłem na sobie kilka tych małych stworzonek.

W towarzystwie droga aż tak się nie dłuży i wkrótce wyszliśmy na otwartą przestrzeń, a niedługo potem zameldowaliśmy się na szczycie. Słońce chyliło się ku zachodowi przez co światło do zdjęć było wręcz idealne. W dodatku widoki na Ålfjorden czy jezioro Grautatnet, które miałem okazję obejść parę miesięcy wcześniej sprawiły, że nie śpieszyliśmy się z powrotem. Wyniki naszej aktywności na szczycie możecie zobaczyć poniżej. Część zdjęć jest autorstwa Łukasza.

Do samochodu dotarliśmy już po zachodzie słońca tuż przed północą. Na szczęście wciąż było wystarczająco jasno, aby bezpiecznie odnaleźć drogę.

It just so happened that this year, whenever I’m on the west coast, I usually organize a short trip to the mountains in the neighborhood of Vikebygd or Bjoa. Probably pure coincidence, but maybe because those mountains have not yet been quite familiar to me. I visited these areas again in June and although I had only one day to use, I managed to organize a few-hour trip to Sætrafjellet, near town of Vikebygd. And in addition this time I wasn’t walking alone. I was accompanied by Maniek, nick name of Łukasz, who you may know from occasional trips to Døldaren or Kjellesviknuten.

We went to Sætrafjellet on Saturday evening. We left the car in the parking lot at the church in Vikebygd and started our journey along the well-known route leading to Vikastølen. After less than a one kilometer, we turned off the main road and followed the signpost to the south. The path ran through the pasture and then through the forest, ascending successively. On this route, you have to watch out for ticks, because in the following days I found some of these little creatures on my body.

In the company, the road is not that long and soon we went out into the open space, and shortly after that we checked in at the top. The sun was tending to the sunset, which made the light for photos almost perfect. In addition, the views of Ålfjorden or Grautatnet, which I had the opportunity to see a few months earlier, meant that we were in no hurry to return. You can see the results of our activity at the summit here. Some of the photos are taken by Maniek.

We got to the car after sunset, just before midnight. Fortunately, it was still bright enough to find your way safely.

Download file: Sætrafjellet_9088308969.gpx