Wędrówka na punkt widokowy Himakånå
Moją kolejną wizytę w zachodniej Norwegii postanowiłem uczcić jakąś ciekawą trasą, połączoną z noclegiem. Przez jakiś czas zastanawiałem się gdzie tu by się wybrać, ostatecznie jednak mój wybór padł na punkt widokowy Himakånå i okoliczne górki. W tych stronach byłem już wcześniej, parę lat temu i przyjemnie wspominam tamten dzień. Spakowałem cały potrzebny na tę wycieczkę sprzęt, śpiwór, namiot, apteczkę, i akcesoria fotograficzne. Dni w czerwcu są niezwykle długie, a że tego dnia termometry wskazywały 28 stopni, wolałem poczekać i ruszyć dopiero wieczorem. Ostatecznie wyruszyłem w okolicach godziny 17.00 by dojechać na miejsce, w okolice gdzie zaczyna się szlak gdzieś koło 18.00. Tam okazało się, że nieco się zmieniło od mojej poprzedniej wizyty. Już nie mogłem zaparkować auta tuż przy szlaku. Wszędzie poustawiano tabliczki “privat parkering”, więc musiałem się cofnąć aż do kościoła w Nedstrand i pozostawić auto na parkingu pod sklepem. Ten okazał się płatny. 250 kr za postój powyżej 6 godzin to lekka przesada, ale wydawało się, że nie ma innej alternatywy.
Wrzuciłem plecak na grzbiet i ruszyłem. Najpierw trzeba było dostać się na szlak. Jakieś 700 metrów. A potem już od pierwszych metrów było ostro pod górkę. Szeroka szutrowa droga, jak wyczytałem prowadzi teraz właściwie przez całą trasę aż do punktu widokowego. I niemal od samego początku towarzyszą nam niesamowite widoki na Nedstrandfjorden za plecami. Wystarczyło się jedynie zatrzymać i odwrócić. Słońce wciąż nieźle dawało się we znaki, ale nie śpieszyłem się. Ze szlaku schodzili ostatni wędrowcy i zdawało się, że będę na miejscu zupełnie sam. Idealne wyczucie czasu.
Kilka zakrętów dalej napotkałem stado pasących się krów. Chwilę później przekonałem się, że to nie krowy, ale podobnie jak podczas mojej niedawnej wędrówki na 3 Hovdy, byki. I tak jak tamte, raczej nie przejawiały groźnych zamiarów. Mogłem przejść obok nie niepokojony. Nieco wyżej napotkałem też stadko owiec. Po paru kolejnych zakrętach i stromych podejściach wszedłem w brzozowy lasek, który wyprowadził mnie już na punkt Himakånå. Rzeczywiście byłem sam i mogłem cieszyć się widokami do woli. Z jednej strony rozległy widok na fiord, niżej na zabudowania Nedstrand, a z drugiej, od północy jezioro Lysevatnet. Całość robiła niesamowite wrażenie. Chciałoby się zostać w tym miejscu dłużej i napawać widokami. Ale miałem w planach wejście na najbliższy szczyt i przygotowanie noclegu. Zebrałem się więc i ruszyłem w dalszą drogę.
I decided to celebrate my next visit to Western Norway with an interesting route, combined with an overnight stay. For some time I wondered where to go, but in the end I chose the Himakånå viewpoint and the surrounding mountains. I had been in this area before, a few years ago, and I remember that day nice. I packed all the equipment needed for this trip, a sleeping bag, a tent, a first aid kit, and photography accessories. The days in June are extremely long, and since the thermometers showed 28 degrees that day, I preferred to wait and set off on the evening. Finally, I set off around 5 p.m. to reach the place where the trail begins around 6 p.m. There it turned out that something had changed since my previous visit. I could no longer park my car right next to the trail. There were “privat parkering” signs everywhere, so I had to go back to the church in Nedstrand and leave my car on the parking lot by the grocery shop. This one turned out to be paid. 250kr for a stay of more than 6 hours is a bit excessive, but there seemed to be no other alternative.
I threw my backpack on my back and set off. First, I had to get to the trail. About 700 meters. And then it was a steep climb from the very first meters. A wide gravel road, as I read, now leads practically the entire route to the viewpoint. And almost from the very beginning, we were accompanied by incredible views of Nedstrandfjorden behind us. All I had to do was stop and turn around. The sun was still making its presence felt, but I was in no hurry. The last hikers were leaving the trail and it seemed that I would be all alone there. Perfect timing.
A few bends further I came across a herd of grazing cows. A moment later I was convinced that they were not cows, but, like during my recent hike to 3 Hovdas, bulls. And like them, they did not seem to be showing any threatening intentions. I could pass by without being disturbed. A little higher I also came across a herd of sheep. After a few more bends and steep climbs I entered a birch forest, which led me to the Himakånå point. I was indeed alone and could enjoy the views to my heart’s content. On one side a vast view of the fjord, lower on the town of Nedstrand, and on the other, to the north, the lake Lysevatnet. The whole thing made an incredible impression. I would have liked to stay there longer and enjoy the views. But I had plans to go up the nearest peak and prepare a place to sleep. So I gathered myself and set off on my way.




















