• górskie wyprawy

    Ramberg

      Po powrocie do Moss z tygodniowego pobytu w Polsce, nie bardzo wiedziałem co zrobić z resztą niedzieli. Jakiś spacer po Jeløy, pomyślałem, byłby całkiem dobrym pomysłem. Ponoć to fajne miejsce z wieloma ciekawymi i pięknymi ścieżkami. Zaraz potem uprzytomniłem sobie, że co z tego że piękne, jak płaskie. A do najbliższych gór jakieś trzy godziny jazdy. Ale chwila, chwila, przecież byłem nie tak dawno na Bjørnasen, a nie była to najwyższa górka w okolicy. Prędko zasiadłem do internetu, żeby obczaić szlak na tę najwyższą. Przy czym słowo najwyższa może wzbudzić uśmieszek politowania jeśli chodzi o Ramberg, mimo że faktycznie w całej Moss Kommune nie ma wyższego wzniesienia. Ramberg (nie…

  • górskie wyprawy

    Bjørgovarden 1138 m n.p.m. & Fjellenden 1145 m n.p.m.

      Mijał już miesiąc od czasu rozpoczęcia nowej pracy w Norwegii a ja wciąż nie wybrałem się z wizytą w tutejsze góry. Wejście na Bjørnåsen sprzed miesiąca nie liczę, jako że 138m wysokości szeregowało ów szczyt raczej wśród wzniesień. A ja potrzebowałem zaczerpnąć prawdziwie górskiego powietrza. Wydawałoby się, że Norwegia to kraj o typowo górskim krajobrazie. Ale okazuje się, że nie wszędzie. Położony na południu, sąsiadujący ze Szwecją rejon Østfold to tereny nizinne, z pojedynczymi wzgórzami, które rzadko przekraczają 100-200 m n.p.m. Mieszkanie w Østfold potrafi być męczące, jeśli kocha się górskie wędrówki. Najbliższe warte zainteresowania szlaki znajdują się jakieś dwie i pół godziny drogi stąd. Decyzja gdzie pojechać i…

  • górskie wyprawy

    Bjørnåsen

      No i jestem z powrotem. Po kilkumiesięcznej przerwie powróciłem do Norwegii. Nowa praca, nowe miejsce, nowe możliwości, można by powiedzieć. Trafiłem tym razem w okolice Moss, na południu kraju, w miejsce, które jest chyba najbardziej płaskim rejonem Norwegii. Najwyższym szczytem Østfold (południowej dzielnicy kraju) jest licząca zaledwie 336 metrów Slavasshøgda. W samym sąsiedztwie Moss jest jednak dużo gorzej. Pierwszy tydzień pracy minął jakoś szybko i postanowiłem rozejrzeć się za jakąś fajną trasą na niedzielę. Podejrzewałem, że będę musiał zadowolić się jedynie wyprawą do lasu, zwłaszcza, że brak auta wykluczał jakiekolwiek dalsze wypady. Jednak wypatrzyłem na mapie górkę, a właściwie wzniesienie niedaleko Moss, na które mógłbym wejść. Górka nazywa się…

  • górskie wyprawy

    Reset raz jeszcze

      Na akcję ratowania paszportu wyruszyłem trzeciego dnia po tym jak go zgubiłem. Dzień później lało niemal cały dzień. Następnie wiało niemiłosiernie, choć udało mi się wtedy wybrać na Blomstølen i przejść ponad 30 km. I dopiero kolejnego dnia, korzystając z nieprzewidzianej dobrej pogody ruszyłem ratować swoją zgubę. Nastawiałem się na dotarcie do miejsca, w którym poprzednio zawróciłem, wierząc, że to tam znajduje się mój polar a w nim zagubiony paszport. Byłem przekonany, że pośpiesznie wówczas zawróciłem spostrzegłszy brak bluzy i nie rozejrzałem się uważnie, podczas gdy moja zguba zapewne leżała po moimi nogami. Mając zapis tamtej trasy w telefonie ruszyłem ku owemu miejscu z przekonaniem, że nie wrócę z…

  • górskie wyprawy

    Reset czyli plan awaryjny

      2018.09.05 To miał być udany tydzień w Norwegii. Całe siedem dni, które zamierzałem wykorzystać na przecieranie górskich szlaków i ładowanie swoich wewnętrznych baterii. Od dłuższego czasu przeglądałem mapę na stronie https://www.ut.no/kart/ i wybierałem ciekawe miejsca do odwiedzenia. Pełen optymizmu wsiadałem do samolotu i wciąż szczęśliwy z niego wysiadałem na lotnisku w Haugesund. Słońce zapowiadało przyjemny pobyt. Już następnego dnia chciałem wybrać się na dwudniową wyprawę, zabierając ze sobą namiot i śpiwór. Przygotowując się do tej wycieczki sprawdziłem w necie pogodę i mój optymizm uleciał jak powietrze z przebitego balonu. Okazało się, że dzień mojego przylotu miał być jedynym słonecznym dniem przez najbliższy tydzień. W oczy zajrzało mi widmo bezczynnego…

  • górskie wyprawy

    Blomstølen

      Ta wyprawa do Norwegii miała wyglądać zupełnie inaczej. Z niecierpliwością czekałem na kolejną okazję do górskich wędrówek i układałem plany, na jakie trasy mógłbym pójść. Tygodniowy pobyt w kraju fiordów chciałem przeznaczyć na dwa lub nawet trzy górskie wypady, w tym jeden z noclegiem pod namiotem. Niestety, jak to zwykle bywa z planami, nie zawsze wszystko idzie z ich przebiegiem. Ledwo dotarłem na miejsce, okazało się, że pogoda raczej się nie dopasuje do moich oczekiwań. To ja musiałem się dostosować. Na drugi dzień pobytu zapowiadano ulewne deszcze, ale kolejnego miało już nie padać. Tyle, że wiatr miał dochodzić do 10 m/s. Sporo, ale wolałem to od deszczu. Wybrałem się…

  • Wycieczki z Tymkiem

    Overnatting på Vardafjellet

      Wypad w góry z namiotem chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. I pomimo, że moja przygoda z emigracją w Norwegii się skończyła, na miejscu wciąż pozostało sporo mojego turystycznego sprzętu. Podsunąłem pomysł nocowania w górach swojemu najstarszemu trollowi a ten z entuzjazmem zgodził się uczestniczyć w takiej przygodzie. Polecieliśmy na krótki, bo zaledwie weekendowy wypad, aby skorzystać ze słonecznej pogody, od ponad miesiąca nawiedzającej kraj fiordów. Okazało się, że dotarliśmy w ostatniej chwili, bo już na niedzielne popołudnie zapowiadali deszcz. Nie pamiętam, kiedy ostatnim razem nocowałem w namiocie, a spanie w górach to w ogóle miała być dla mnie nowość. Wobec tego wybrałem góry, które już znałem:…

  • górskie wyprawy

    Husedalen

      Nie sądziłem, że kolejna górska wędrówka odbędzie się tak szybko. Powrót do Polski, nowa praca i codzienne obowiązki z dnia na dzień coraz bardziej oddalały perspektywę powrotu do kraju fiordów i podładowania wewnętrznych baterii widokami i północnym klimatem. Dość nieoczekiwanie pojawiła się okazja na kilkudniowy wypad do Norwegii, żeby załatwić kilka niecierpiących zwłoki spraw. Pierwsze, co przeleciało mi przez głowę, to czy znajdę czas na jakiś szybki wypad w góry. Początkowo planowałem kilkugodzinną ekspedycję na w rejon Stokkadalen, na jedną z niezdobytych jeszcze przede mną górek. Jednak zaraz po przylocie zorientowałem się, że mimo słonecznej pogody, w górach nadal leży dość sporo śniegu. Moja wyprawa stanęła pod znakiem zapytania.…

  • górskie wyprawy

    Bondhusvatnet

      Jako, że mój pobyt w Norwegii nieubłaganie dobiega końca, usilnie przed wyjazdem chciałem jeszcze się gdzieś wybrać i wdrapać na jakąś górkę. Jak na złość, w ostatnich dniach swoją aktywność zaznaczyła pani zima, obficie posypując wszystko śniegiem. I choć w międzyczasie były także i dni słoneczne, to wysoka pokrywa śnieżna skutecznie odstraszała mnie przed jakąkolwiek ambitniejszą wyprawą. Postanowiłem zatem wybrać nieco bardziej horyzontalną trasę i odświeżyć sobie drogę nad jezioro Bondhusvatnet. Aby się tam dostać, musiałem spędzić w aucie półtorej godziny i przejechać ponad 100 km. Nagrodą za moje trudy miał być widok lodowca Bondhusbrea, który stanowi niewielką odnogę lodowca Folgefonna. Najpierw musiałem pojechać do Oddy, następnie jadąc zachodnim…

  • górskie wyprawy

    Hovåsen

      Na niedzielę zapowiadali silny wiatr i opady. Zamknąłem się więc w domu w oczekiwaniu na apokalipsę. Im dłużej jednak czekałem, tym bardziej pogodowy koniec świata nie nadchodził. Wręcz przeciwnie. Świat za oknem nęcił mnie przyjemną aurą i jedynie sporadycznymi porywami wiatru. I tak, około południa spakowałem plecak i ruszyłem zdobywać kolejne szczyty (a dokładniej jeden). Dwa dni wcześniej przemierzałem autem dolinę Stokkadalen w poszukiwaniu szlaku na zachęcająco wyglądające góry Bukkanuten, Reset, Bårnuten i Høganuten (wszystkie leżą w jednym masywie). Niestety trasy nie znalazłem. Za to później, analizując w domu mapę, dostrzegłem po drugiej stronie drogi niewysoki szczyt Hovåsen, z którego, miałem nadzieję mógłbym dostrzec odległy Grytenuten oraz wody trzech…